V Niedziela Zwykła

Ponad słabością

Dzisiejsza Liturgia Słowa ukazuje w każdym fragmencie Pisma pewien schemat: Bóg – święty i wszechmogący, powołuje i obdarza jakimś zadaniem człowieka – który w pełni doświadcza swojej grzeszności i niemocy w wypełnieniu tego powołania.

I nie jest to jakaś fałszywa pokora czy pozerstwo. Tak jest w istocie – nie jesteśmy godni uczestniczyć w życiu Bożym, nie mamy nic w zamian, a najpewniej, prędzej czy później tę łaskę odrzucimy, zmarnujemy.
Nie dziwi więc reakcja Izajasza, czy Szymona, którzy przyznają się do swojej grzeszności i są świadomi, że stoją przed czymś, albo bardziej Kimś, kto ich totalnie przerasta.

Czy to jednak jest przeszkodą dla Boga? Czy nasz grzech rzeczywiście nas dyskredytuje w Jego oczach? Czy On odwraca swój wzrok?
Nie.
Tym bardziej potrzebujemy Jego łaski. Tym mocniej powinniśmy się wpatrywać w Niego. Tym częściej musimy stawać w prawdzie o sobie, ale i o Nim – miłosiernym i dobrym.

Przyjąć Jego łaskę oznaczę nie tylko mieć świadomość, że jestem słaby, ale też pamiętać jak On jest mocny i jak bardzo moje życie i wypełnienie mojego powołania zależy od Niego samego. Nie od moich wysiłków czy starań.
„…za łaską Boga jestem tym, czym jestem…” 

Możesz również polubić…