Chrystusa Króla

Gdzie jestem?

Gdy ukrzyżowano Jezusa, wokół krzyża zgromadził się tłum gapiów. Byli tam członkowie Sanhedrynu, żołnierze, wielu ciekawskich widzów i dwaj złoczyńcy. Każdy z nich chciał zobaczyć Boga wykreowanego według własnego sądu. Chciano, by zadziały się spaktakularne rzeczy potwierdzające boskie pochodzenie Jezusa. 

Tymczasem Bóg miał zupełnie inny plan. Zechciał umrzeć jak ostatni barbarzyńca, pohańbiony i obrażany nawet przez tego, który ponosił tą samą karę co On. Umierał cicho, pogrążony w samotności i opuszczeniu, po to, by wypełniła się wola Ojca, by każdy z nas mógł żyć.

I nam zdarza się wymagać od Boga działania według naszego pomysłu, naszego rozeznania. To my niejednokrotnie stajemy pod krzyżem z krzykiem: „Jeśli jesteś Królem, wybaw siebie i nas”. To my krzyczymy: „Gdzie był Bóg, skoro spotkało mnie takie nieszczęście!?”. Bóg jest w centrum naszego bólu i cierpienia. Tam właśnie, gdzie doświadczamy trudności, Bóg umiera po cichu. I to od nas zależy jaką przyjmiemy optykę: czy będziemy domagać się Boga na własne podobieństwo, czy staniemy w milczeniu pod krzyżem z Maryją, przeżywając największe misterium miłości.

Możesz również polubić…