Niedziela Chrztu Pańskiego

Rozczarowanie…

Wydarzenia opisane w dzisiejszej Ewangelii prowadzą nas nad Jordan, do miejsca, gdzie Jan udzielał chrztu. Już pierwsze zdanie Ewangelii buduje w nas pewne napięcie, sprawia, że zaczynamy zadawać sobie pytanie: co się wydarzy? Tłum gorączkowo oczekuje przyszłych wydarzeń, prowadzi ożywioną dyskusję co do Jana, snuje domysły, że to być może On jest Mesjaszem. I właśnie w tym kulminacyjnym momencie, Jan mówi, że za nim idzie mocniejszy od Niego…

Te słowa, są dla tłumu raczej niewygodne. Ludzie oczekiwali czegoś zgoła odmiennego. Następuje rozczarowanie. Stwierdzenie, że to nie tak miało być…

Jak często my budujemy rzeczywistość na jakiś wyobrażeniach, domniemaniach, opiniach? Czy nie raz nie jest tak, że tęsknimy za jakimś naszym wyobrażeniem, choć rzeczywistość, która nas spotyka jest o wiele lepsza?

Tak było też w przypadku tłumu, Jan zapowiedział Mesjasza, Tego, który miał wyzwolić Izraela. Wskazał na Jezusa, który w sobie pojednał rzeczywistości, między którymi zionęła ogromna przepaść. Sprawił, że niebo i ziemia na powrót się spotkały. Oba te oblicza stworzenia, zostały przez Boga tak utworzone, aby sobie odpowiadały. Jednak grzeszny człowiek odwrócił się od nieba i zapragnął żyć wyłącznie dla siebie, powodując tym samym oddzielenie, które nie było przewidziane dla stworzenia.

Bóg jednak, nigdy nie oddalił się od swego stworzenia. Posłał na ziemię swego Syna, aby ludzkość przyprowadzić do siebie.

Misja Jezusa, rozpoczęła się nad Jordanem, dopiero jednak w Jego krwi zostanie ostatecznie zawarty pokój między niebem a ziemię. Do wody i Ducha musi dołączyć Krew, aby posłannictwo Jezusa stało się pełne.

Możesz również polubić…